» Królewska skocznia
Festiwal Narciarski w Holmenkollen jest najstarszy na świecie. W ciągu jedenastodniowej imprezy, organizowanej co roku w marcu, z centrum Oslo do Holmenkollen udaje się milion osób.
W najważniejszym dniu w niedziele, ponad 50 tys. Widzów gromadzi się przy słynnej skoczni narciarskiej, aby oglądać skoki. Jednak, chociaż zawody – typowo nordyckie dyscypliny, jak biegi narciarskie i skoki oraz nowsze wynalazki – przyciągają najlepszych sportowców ubiegających się o wygranie Pucharu Świata, „Tydzień w Holmenkollen” to znacznie więcej niż kolejne międzynarodowe zawody. Jest przede wszystkim dużym świętem, szansą dla zwykłych Norwegów i gości wzięcia udziału w wielkich sportowych wydarzeniach.
Wydawałoby się, że uczestniczenie przez cały dzień w charakterze widza pośrodku norweskiej zimy musi się skończyć przeziębieniem, a tymczasem ludzi rozgrzewają emocje. Ubrani w anoraki, śniegowce, rękawice i czapki, uzbrojeni w ciepłe poduszki do siedzenia, trzymają się mocno, łykając czasami kawę, najlepiej zaprawioną aquavitem.
Norwegia była pierwszym krajem, który zorganizował zawody narciarskie – żołnierze rywalizowali ze sobą już w 1767 r., a pierwsze zawody dla cywilów odbyły się w 1843 r. w Trumsø. W latach 80. XIX w. Norweskie Towarzystwo Promowania Narciarstwa organizowało tam zimowe zawody, od 1892 r. w Holmenkollen. W tamtych czasach najdłuższy oddany skok na nartach wynosił 22 n. Dzisiaj skoczkowie na tutejszym obiekcie (K-115) osiągają nawet 130 m.
W pierwszych latach w zawodach uczestniczyli sami Norwegowie, ale w 1903 r. przyjechali też Szwedzi, a wkrótce potem Francuzi i Niemcy. Od czasów II wojny światowej do zawodów stają sportowcy z większości krajów, w których uprawia się narciarstwo. Kobiety po raz pierwszy wystartowały w 1947 r., gdy wprowadzono narciarstwo alpejskie, lecz w biegach narciarskich nie pozwolono im brać udziału do 1954 r.
Król Norwegii Olaf V, będący zapalonym sportowcem, zadebiutował na skoczni w Holmenkollen w 1922 r., a wiernym kibicem był prawie przez 70 lat. Jego syn, król Harald, odziedziczył po ojcu sportową żyłkę. Królewska rodzina zawsze obserwuje zawody w skokach w Holmenkollen ze swojej loży.
Zaczyna się od biegu narciarskiego niepełnosprawnych. Potem następuje wyścig posłów norweskiego parlamentu (na pewno sprawniejsi niż ich koledzy w innych krajach) i polityków lokalnego szczebla, po nim odbywają się zawody w biegach narciarskich. Wreszcie przychodzi niedziela i marsz, w którym startuje 7-8 tys. Zawodników. Trasy o dystansie 21 i 42 km biegną przez las Nordmarka i kończą się tuż pod skocznią.
Atmosfera w niedzielę w Holmenkollen jest elektryzująca. Dzień ten bywa nawet nazywany drugim świętem narodowym (po 17 maja). Wielu widzów przyjeżdża wcześniej, żeby zjeść obfity lancz i z pełnym żołądkiem zasiąść na trybunach. Na ogół jest po niżej zera. Najpierw popisują się dzieci, a po nich mistrzowie telemarku i zawodnicy skaczący ze spadochronem. Potem odbywa się Marsz Holmenkollen i wreszcie następują skoki. Zgromadzony na trybunach tłum milknie na widok pierwszego skoczka. Gdy zawodnik wyląduje nad Holmenkollen wybucha ogłuszająca wrzawa, zdolna wywołać lawinę.
Dni skoczni Holmenkollen SA policzone – na jej miejscu powstanie całkowicie nowy obiekt. Odejdzie, więc do historii ulubiona skocznia Adama Małysza, który wygrał tutaj pięć konkursów Pucharu Świata (1996, 2001, 2003, 2006, 2007), a trzykrotnie triumfował w Turnieju Nordyckim (Lahti, Kuopio, Lillehammer i Oslo).
Tags: kolonie zimowe, obozy narciarskie, zimowiska